Sesja ślubna Kamili i Bartosza nad Jeziorem Como i w Bergamo była dokładnie taka, jaką lubię najbardziej: swobodna, pełna śmiechu i naturalnych emocji. Polecieliśmy do Włoszech bez konkretnego planu poza jednym, po prostu pobyć razem i złapać to, co prawdziwe. Jezioro Como przywitało nas spokojnym światłem, które robiło całą robotę, a wokół były widoki, od których trudno oderwać wzrok. Później przenieśliśmy się do Bergamo, gdzie wąskie uliczki i klimatyczne stare miasto stworzyły idealny klimat do zdjęć. Zero pozowania na siłę, zero presji – tylko oni, ich bliskość i pełna lekkości atmosfera. Uwielbiam takie sesje ślubne za granicą, bo dają przestrzeń na autentyczność i odkrywanie miejsc, które inspirują same w sobie. Jeśli marzy Wam się sesja ślubna we Włoszech, serio! Como i Bergamo to duet idealny. Można się zakochać od pierwszego kadru.
